Top Menu

Tag Archives stabilizacja

Pierwszy etap przygotowań do maratonu zakończyłem już ponad tydzień temu, ale jakoś nie było czasu o tym napisać. Teraz jestem już w drugim tygodniu kolejnego etapu. Zaczęła się cięższa praca. Doszedł jeden dzień treningowy. Może mniej biegania, ale za to bardziej intensywne. No ale to jest teraz. A co działo się wcześniej?

Treningi biegowe, styczeń 2016

W tym roku mam praktycznie jeden cel. Udany debiut w maratonie. Poza tym nie planowałem żadnych konkretnych startów, a przynajmniej nie w pierwszej połowie roku. Oczywiście nie będzie tak, że nigdzie nie będę startował. Na pewno chcę ukończyć cykl City Trail. Na pewno pobiegnę też w biegu Tropem Wilczym Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Ten bieg traktuję tak jak inne biegi patriotyczne, czyli symbolicznie. Nie będzie to żaden wyścig. Nie będzie to żadna walka o dobry czas. Po prostu strat dla uczczenia pamięci. Zresztą, startuję w nim razem z moją 9-letnią córką i będę jej towarzyszył do samej mety. Co jeszcze? Nie wiem, ale ogólnie patrząc wszystkie treningi i ewentualne starty mają przygotować mnie do jednego - do przebiegnięcia dystansu maratonu.

Październik to dla mnie najważniejszy miesiąc w tym sezonie startowym. To właśnie w październiku zrobiłem to na co pracowałem przez poprzednie 9 miesięcy - zadebiutowałem w półmaratonie. Patrząc na liczbę przebiegniętych kilometrów, był słabszy od poprzedniego. Głównie z powodu zmniejszenia ilości treningów przed startem w półmaratonie. Podczas 13 treningów przebiegłem trochę ponad 150 kilometrów. W poprzednim miesiącu było to również 13 treningów, ale przebiegniętych kilometrów wyszło prawie 180.

Wrzesień, to miesiąc w którym wróciłem do regularnych treningów. W wakacje było różnie. Praktycznie więcej było jazdy rowerem i innych aktywności niż biegania. Głównie z powodu kontuzji jakie mnie męczyły. Te z kolei prawdopodobnie były spowodowanie brakiem odpowiedniego przygotowania do treningu metodą Danielsa, który w drugiej fazie był dla mnie zbyt wymagający ... ale o tym kiedy indziej. We wrześniu przebiegłem prawie 180 km, co jest już dobrym wynikiem na tle wakacyjnych miesięcy. Wykonałem 13 treningów biegowych, wliczając w to 53. Bieg Westerplatte, który także potraktowałem treningowo ze względu na ledwo co wyleczoną kontuzję.

Eric Orton to trener znany z bestsellera „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla. Jego wieloletnie doświadczenie w pracy trenerskiej (trener sportów wyczynowych, szkoli zarówno biegaczy amatorów, jak i światową czołówkę ultramaratończyków) skłoniło go do przekazania swojej wiedzy w postaci książki „Niewiarygodny cel. Jak biegać świadomie”. Orton poszukuje optymalnej techniki biegu – czyli najbardziej naturalnej i najzdrowszej dla naszego organizmu. Wzoruje się na naturalnym stylu biegu Indian Tarahumara, jednak podchodzi do tego zdecydowanie bardziej naukowo.

Pewnie nie raz słyszeliście hasło stabilizacja lub stabilizacja centralna (ang. core stability). Wiecie co się pod nim kryje?

Odnosi się ono do wydolności głębokich mięśni tułowia, których rolą jest kontrola centrum naszego ciała (region miedniczno-lędźwiowy). Słaba stabilizacja może skutkować uruchamianiem nieprawidłowych ruchów na obwodzie np. zbyt bliskie prowadzenie kolan podczas biegu (do niedawna myślałem, że im bliżej tym lepiej), a nawet wzajemne obijanie się o siebie, co rozkłada w odpowiedni sposób nasz środek ciężkości. Dobra stabilizacja centralna wyeliminuje lub ograniczy zbędne ruchy rotacyjne i boczne miednicy oraz tułowia podczas biegania co z kolei zmniejszy straty energii.

Close