Top Menu
Gdzieś na 3-cim km wrocławskiego maratonu

Udział w 35. PKO Wrocław Maraton to dla mnie kolejny, czwarty już krok zbliżający mnie do zdobycia Korony Maratonów Polskim i jednocześnie piąty start na królewskim dystansie. Wrocławski maraton był dla mnie również ostatecznym sprawdzianem przez próbą walki o nowy “personal best” w Poznaniu.

Przygotowania do 35. Wrocław Maraton

Na wrocławski maraton nie planowałem specjalnej walki o czas. Był to mój pierwszy poważniejszy start od czasu wiosennych maratonów (ostatni raz biegłem maraton w Krakowie). Taki start na przetarcie.

Dla mnie maraton to cały czas spore wyzwanie. Tym bardziej, że nie biegam takich dystansów na treningach. Także stając na linii startu tak naprawdę nie wiem czego się spodziewać. Oczywistym jest, że nie mogę podejść do takiego startu bez przygotowań. Tak było i teraz.

Praca u podstaw

Do startu w 35. PKO Wrocław Maraton przygotowywałem się 18 tygodni. Tak, plan zakładał, że treningi rozpocznę niecałe 10 dni po 16. Cracovia Maraton. Na szczęście na początku treningi nie były zbyt wymagające. Pierwsze 10 tygodni to głównie “praca u podstaw” – spokojne biegi (urozmaicane co jakiś czas przebieżkami lub zabawą biegową) i wydłużanie dystansu. Co cztery tygodnie zaplanowałem sobie luźniejszy tydzień treningowy, gdzie zmniejszałem obciążenia i tygodniowy kilometraż. W następnym tygodniu wracałem do normalnego treningu. Teraz już wiem, że ten takie rozwiązanie sprawdziło się u mnie. Mięśnie zmęczone po 3 tygodniach treningu miały czas na regenerację i przygotowanie się do kolejnych trzech tygodni mocniejszej pracy.

Treningi tempowe

Kolejny etap przygotowań do maratonu to 6 tygodni mocniejszych treningów (głównie tempowych), w których mogłem wykorzystać wytrzymałość zdobytą podczas pierwszego etapu. Na każdą niedzielę zaplanowany miałem oczywiście dłuższe wybieganie, które przecież jest chyba podstawą w treningu maratońskim. Pod koniec tego okresu zmieniłem trochę sposób biegania dłuższych dystansów. Zamiast jednostajnego biegu zastosowałem metodę BNP, czyli biegu z narastającą prędkością. Po kilku takich treningach stwierdzam, że to jest coś co często będzie gościło w moich przyszłych planach treningowych. Chyba nic nie działa tak dobrze na głowę jak mocny finisz na zmęczonych nogach. Najdłuższe wybieganie w tym planie treningowym to 28 km.

Okres przedstartowy

Ostatnie 2 tygodnie przed startem to już tylko schodzenie z obciążeń, czyli odpoczynek i regeneracja … no i czekanie na start.

Oczywiście nie wszystko poszło tak jak sobie zaplanowałem. Na przełomie lipca i sierpnia urlopowałem się na greckim Zakynthos, a tamtejszy klimat nie był dla mnie zbyt przyjazny. Bieganie mocnych treningów przy 40-to stopniowym upale to niezbyt dobry pomysł. Dlatego w wykonaniu planu treningowego powstała tygodniowa luka … ale przynajmniej dobrze wypocząłem.

Jak przebiegłem 35. Wrocław Maraton

Tak jak pisałem wyżej, był to start na przetarcie, przygotowanie do startu w ostatnim maratonie w tym roku. Chciałem jedynie przebiec cały dystans i mieć trójkę z przodu. Aby to osiągnąć musiałem utrzymywać średnie tempo biegu na poziomie 5:40 min/km. Podczas wcześniejszym wybiegań nie miałem problemu z utrzymywaniem takiego tempa. Biegałem nawet szybciej, ale … nie na takim dystansie.

Jeszcze przed startem spotkałem kilku znajomych. Był między nimi pan Henryk Urtnowski, mój sąsiad z dzielnicy, a przede wszystkim sympatyczny starszy pan startujący w kategorii 75+ i osiągający podobne wyniki do moich (!!!). Porozmawialiśmy chwilę. Pożartowaliśmy nawet na temat rwy kulszowej, która ostatnio męczyła pana Henryka. Później wszyscy na około życzyliśmy sobie powodzenia i każdy ustawił się w wygodnym dla siebie miejscu. Ja stanąłem jakieś 50 metrów za balonikami z napisem 4:00. Po starcie starałem się utrzymywać podobną odległość. W międzyczasie zauważyłem, że pan Henryk biegnie trochę przede mną. Wyprzedzałem go kiedy przechodził do marszu, ale za to kiedy zaczynał biec, to on pokazywał mi swoje plecy. Prawdopodobnie stosuje metodę marszobiegu, której ja nigdy nie próbowałem.

Biegliśmy tak dosyć długo. W międzyczasie mijałem się z innymi znajomymi biegaczami. Można powiedzieć, że w trakcie maratonu spotkałem wszystkich, z którymi planowałem  się spotkać. Byli Piotr i Jarek, których znam jeszcze z obozu biegowego w Szklarskiej Porębie. Był Patryk – kolega z pracy, który pobiegł ostatnio maraton w 2:58. Byli inni biegacze, których do tej pory znałem tylko z Internetu i których jeszcze raz pozdrawiam.

Wrocław Maraton - międzyczasy
Wrocław Maraton – międzyczasy

Oczywiście dziwne by było gdyby udało mi się biec w zaplanowanym tempie. Adrenalina zrobiła swoje i biegłem ciut szybciej. Jak widać na powyższym screenie na poszczególnych punktach pomiarowych miałem pomiar w granicach 5:34-5:37 min/km.

Żele energetyczne

Biegło się dobrze. Nie miałem żadnych kryzysów. No może jeden mały. Jeszcze przed 20-stym kilometrem poczułem, że lekko opadam z sił, ale szybki zastrzyk energii w postaci żelu postawił mnie na nogi. No właśnie … żele energetyczne. Ogólnie zabrałem ze sobą 5 żeli ALE – 3 o smaku zielonego jabłka i 2 żele o smaku koli (z kofeiną). Planowałem zjeść jeden żel co 10 km. Ostatecznie było trochę inaczej. Żele zielone jabłko zjadłem na 9, 18 i 27 k. Ten ostatni głównie po to aby mieć komfort psychiczny podczas zbliżania się do nieszczęsnego 30-go km, czyli dla wielu biegaczy miejsca spotkań z maratońską ścianą. Żele z kofeiną zjadłem na 35 i w okolicach 40 km. Ten ostatni może i nie był potrzebny. Pprawdopodobnie nawet nie zdążył się wchłonąć, ale przynajmniej pomógł mojej zmęczonej już głowie.

Nawadnianie podczas maratonu

Organizator zapewnił wszystkim maratończykom wodę i napoje izotoniczne na punktach odżywczych oraz czystą wodę na punktach odświeżania, którą można było przepłukać twarz albo zmoczyć gąbkę.

Jeżeli chodzi o moje nawadnianie podczas biegu to piłem praktycznie na każdym punkcie odżywczym. Pominąłem jedynie punkt w okolicach 5 km. Przyjmowałem jedynie wodę, ponieważ nie znalazłem nigdzie informacji o tym jaki izotonik będzie podawany na trasie, a w związku z tym nie miałem go przetestowanego. Na szczęście woda wystarczyła. Nie łapały mnie żadne skurcze. Nie miałem innych sygnałów mówiących o odwodnieniu. Kubeczek wody na każdym punkcie to dobry i sprawdzony pomysł na nawadnianie podczas maratonu. Przy takiej pogodzie, prawie idealnej na bieganie (ok. 15 stopni, pochmurno) nie miałem większych wymagań. Dopiero po przekroczeniu mety wypiłem 0,5 litra napoju izotonicznego, ale wtedy już nie przejmowałem się ewentualnymi skutkami picia niesprawdzonego izo.

Trochę statystyki

  • Przebiegnięty dystans według Endomondo: 42,64 km – widocznie zakręty brałem większymi łukami
  • Czas biegu według Endomondo: 3:56:05
  • Czas oficjalny: 3:56:04
  • Średnie tempo biegu: 5:32 min/km
  • Najwolniejszy kilometr: 21 km – 6:12 min (z krótką wizytą w toi toi)
  • Najszybszy kilometr: 42 km – 5:08 min
  • Średnie tętno: 151 ud./min.
  • Maksymalne tętno: 176 ud./min. (finisz)
  • Spalonych kalorii: 3600 kcal, czyli ok. 12 hamburgerów z McDonalda.

Podsumowanie 35. PKO Wrocław Maraton

Meta 35. PKO Wrocław Maraton
Meta 35. PKO Wrocław Maraton

Wrocław to bardzo ładne miasto. Niestety podczas 2,5 dnia pobytu nie udało mi się zobaczyć zbyt wiele. Odwiedziłem praktycznie tylko wrocławskie ZOO, które rzeczywiście robi wielkie wrażenie. Udało się też trochę pospacerować po starym mieście, aczkolwiek znalazłem jedynie 12 z (podobno) 400 krasnali. Z powodu braku biletów nie zobaczyłem Panoramy Racławickiej. Następnym razem muszę pamiętać, aby bilety kupić odpowiednio wcześniej. No ale w końcu nie był to wyjazd turystyczny.

Jestem zadowolony z ukończenia 35. PKO Wrocław Maraton w zaplanowanym czasie. Jestem zadowolony z tego, że przebiegnięty dystans nie sponiewierał mnie zbyt mocno. Na całe szczęście nigdy podczas całego biegu nie pomyślałem “daleko jeszcze?”. Biegłem swoim, jak się okazało, dosyć komfortowym tempem. Wbiegłem na metę oczywiście zmęczony, ale zadowolony z osiągniętego wyniku. Pewnie jeszcze kiedyś tam wrócę.

 

A skromną galerię moich zdjęć (choć i tak z Wrocławia mam ich najwięcej) znajdziecie we wpisie: 35. PKO Wrocław Maraton – Galeria.

 

 

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

Close