Top Menu

Pierwszy etap przygotowań do maratonu zakończyłem już ponad tydzień temu, ale jakoś nie było czasu o tym napisać. Teraz jestem już w drugim tygodniu kolejnego etapu. Zaczęła się cięższa praca. Doszedł jeden dzień treningowy. Może mniej biegania, ale za to bardziej intensywne. No ale to jest teraz. A co działo się wcześniej?

Training log z pierwszego etapu przygotowań do maratonu
Training log z pierwszego etapu przygotowań do maratonu

Ten etap miał jeden główny cel – przygotowanie organizmu do większego wysiłku wymaganego podczas kolejnego etapu. Jak widać na załączonym obrazku z tygodnia na tydzień zwiększałem objętość treningów. W pierwszym tygodniu przebiegłem łącznie 43 km, a w ostatnim już 54 km.

Pierwszy etap trwał 6 tygodni podczas których wykonywałem 4 treningi biegowe na każdy tydzień. Oprócz biegania wykonywałem również ćwiczenia siłowe, ogólnosprawnościowe i stabilizacyjne.

Poniedziałek był dniem całkowicie wolnym od jakiejkolwiek aktywności. Był to czas na odpoczynek po niedzielnym „długim” bieganiu.

We wtorki robiłem trening siły biegowej – głównie podbiegi. Przez pierwsze 3 tygodnie biegałem serię 8 podbiegów na dystansie 150 metrów. Kolejne 3 tygodnie to również 8 podbiegów, ale na ciut dłuższym dystansie – 200 metrów. No dobra, jak zobaczycie zapisy z moich treningów to zauważycie, że w rzeczywistości tych podbiegów było trochę więcej, ale to dlatego że lubię sięporządnie zmęczyć.

Środa to znowu odpoczynek od biegania. Ale tym razem nie było już całkowitego opier…nia się. Tego dnia wykonywałem inne treningi uzupełniające trening biegowy.

Czwartek to z kolei biegi w II zakresie tętna. Takie biegi mają na celu zbudowanie tzw. ogólnej wytrzymałości biegowej, czyli zdolności organizmu do wykonywania wysiłków ze stałą i równą intensywnością. Taki trening jest szczególnie ważny dla osiągnięcia odpowiedniej stabilności organizmu podczas biegu i potrzebny szczególnie w biegach długodystansowych. Pomijając rozgrzewkę, przez pierwsze 2 tygodnie podczas tych treningów biegałem 6 km, kolejne 2 tygodnie – 8 km i ostatnie 2 – 10 km.

Piątek to kolejny dzień wolny od biegania, który przeważnie przeznaczałem na szeroko rozumiane ćwiczenia ogólnorozwojowe.

W soboty biegałem spokojne 8 km z przyspieszeniami. Ten trening miał na celu delikatny rozruch i przygotowanie do dłuższego biegania następnego dnia.

No i niedziela. Niedziela to chyba najważniejszy dzień w treningu biegacza długodystansowego (oczywiście tych, którzy mają 7 dniowy cykl treningowy). Ja w niedzielę biegałem, a raczej przygotowywałem się do dłuższego biegania. Podczas pierwszego długiego biegania zrobiłem dystans ok. 13 km (planowo miało być 12, ale jakoś tak wyszło). Podczas kolejnych wybiegań zwiększałem tą odległość i ostatecznie zakończyłem na 20 km.

To był dobrze przepracowany czas. Mimo wielu przeciwności udało mi się wykonać wszystkie treningi. Kiedy temperatura spadała mocno poniżej zera ubierałem się grubiej. Kiedy śniegu było tyle, że bieganie po nim stawało się już niebezpieczne (nieodśnieżone chodniki, błoto śniegowe zgarniane przez pługi z ulicy na chodniki) biegałem w ciepłej sali na bieżni mechanicznej. Ważne, że ani razu nie odpuściłem (a wierzcie mi, nie raz o tym myślałem). To ma również dobry wpływ na psychikę. Głowa uczy się, że nie można się łatwo poddawać i że można zrobić wiele, nawet wtedy kiedy wydaje się to niemożliwe.

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

Close