Top Menu
Półmaraton gdański z uśmiechem na twarzy

No i stało się. Kolejny Półmaraton Gdańsk przeszedł do historii. Startowałem w tym biegu bez żadnej spinki. No może była jedna mała. Umówiłem się z debiutującymi na tym dystansie znajomymi, że pobiegnę z nimi. Coś w rodzaju pacemakera, zająca … Ja bym raczej powiedział – towarzysza, ponieważ to Grzegorz bardziej niż ja pilnował czasu i zaplanowanego tempa biegu.

Plan był taki aby dobiec do mety bez żadnej kontuzji i przy okazji zmieścić się  2 godzinach. Wydrukowałem opaski na 1:59:00. Grzegorz naniósł drobne poprawki uwzględniając ułożenie terenu i możliwość zmęczenia w końcowej fazie biegu. Byliśmy gotowi.

Na miejsce startu przyjechałem ok. godz. 8. Bieg rozgrywał się w Gdańsku także mogłem pozwolić sobie na dojazd komunikacją miejską – bez stania w korkach, bez nerwowego szukania wolnego miejsca. Niedziela rano, ruchu praktycznie żadnego. 35 minut i byłem na miejscu.

Przebrałem się, zaniosłem rzeczy do depozytu. Spotkaliśmy się kilka minut później. Później rozgrzewka, wizyta w Toi Toi (jak zawsze przed startem) i stało się …

Amber Expo Półmaraton Gdańsk wystartował.

Mieliśmy zacząć od tempa ok. 5:50/km. i powoli przyspieszać. Plan trasy podzielony był na 3 kilometrowe odcinki. Tempo biegu zmieniało się na każdym kolejnym odcinku. Ostatnie kilometry półmaratonu mieliśmy pokonać w tempie ok. 5:20/km.

Jak to bywa zaraz po starcie biegu, wyrwaliśmy trochę do przodu. Kolejne flagi mijaliśmy z kilkunastosekundowym zapasem. Samopoczucie było dobre. Humory chyba jeszcze lepsze. To dobrze wróżyło na przyszłość.

Pierwsze kilometry podczas 3. Amber Expo Półmaraton Gdańsk
Pierwsze kilometry podczas 3. Amber Expo Półmaraton Gdańsk

Autor: Rafał Obłuski

 

Mniej więcej 20 minut po starcie pogoda zaczęła się poprawiać. Zniknął wiatr, zniknęły chmury, wyszło słońce. Temperatura chyba też podskoczyła … a może to ja się rozgrzałem, ale było tyle ciepło, że musiałem zdjąć rękawiczki i komin, który miałem na szyi.

Mijaliśmy kolejne punkty kontrolne. Wszystko było dobrze. W Oliwie spotkaliśmy głośną grupę kibiców. Okazało się, że są to kibicie moich współtowarzyszy biegu. Zrobili naprawdę duży hałas. I co? Tempo biegu oczywiście podskoczyło. Znowu Grzegorz musiał nas przyhamować. Za chwilę ci sami kibice znowu byli obok nas i znowu robili hałas. Byli w tym naprawdę dobrzy! Tacy kibice to skarb!

Kłopoty w “drużynie” zaczęły się ok. 16 kilometra. Niewykluczone, że przez szybsze tempo na początku półmaratonu. Podczas późniejszej rozmowy zarówno Hania jak i Grzegorz powiedzieli, że od tego miejsca poczuli spadek mocy. Próbowałem motywować jak tylko potrafiłem. Jakoś biegliśmy dalej. Powoli widziałem na twarzach grymas zmęczenia.

Ostatnia górka podczas Amber |Expo Półmaraton Gdańsk
Ostatnia górka podczas Amber Expo Półmaraton Gdańsk

Fot. AK-ska Photography

 

Na ostatnich metrach półmaratonu próbowałem jeszcze wykrzesać z nich trochę sił na mocniejszy finisz. Ostatecznie na metę wbiegliśmy razem, trzymając w górze uniesione ręce. Hania i Grzegorz cieszyli się z pierwszego ukończonego półmaratonu. Ja cieszyłem się z tego, że wszyscy dali radę. Mimo, że nie było w tym zbyt dużo mojej zasługi, poczułem się podbudowany.

Ostatecznie ja i Grzegorz mieliśmy identyczne czasy, tj. 1:58:10, a Hania najwidoczniej szybciej machnęła nogą i była lepsza od nas o 1 sekundę. BRAWO!

Analizując bieg widzę, że udało mi się cały czas utrzymać w strefie komfortu. Tempo nawet ciut wolniejsze niż moje tempo maratońskie. Jestem zadowolony z tego biegu.

Edit: popatrzyłem właśnie na międzyczasy i … mieliśmy zacząć od 5:50 z skończyć na 5:20, tymczasem każdy kilometr przebiegliśmy w mniej więcej tym samym czasie 🙂 Jak zwykle … opaska opaską, a ulica ulicą 🙂

Pełny zapis mojego biegu znajdziecie tu i tu.

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

Close