Top Menu
Biegacz

Maraton już za 2 dni. Teoretycznie jestem spokojny (może dlatego, że nie wiem jeszcze co mnie czeka), ale coraz częściej myślę o tym jak rozplanować sobie bieg. Przeglądam mapę. Sprawdzam profil trasy. Obliczam jakie czasy powinienem mieć na poszczególnych punktach kontrolnych, aby dobiec do mety w zakładanym czasie. Mam już wydrukowane opaski z międzyczasami … Tak, specjalnie napisałem w liczbie mnogiej, bo mam różne warianty. Jeszcze nie jestem pewien, z którego skorzystam. Muszę to skonsultować. Jeżeli ktoś będzie w Gdańsku w niedzielę rano i będzie się nudził, może mi (i ponad 2 tysiącom pozostałych biegaczy) pokibicować na trasie maratonu. Nawet nie wiecie jak bardzo pomaga głośny doping kibiców na trasie. A pomoc na pewno się przyda. A gdzie i o której godzinie będę przebiegał opiszę poniżej … oczywiście z przymrużeniem oka.

Trasa 2. PZU Gdańsk Maraton z punktami orientacyjnymi

Start i meta 2. PZU Gdańsk Maraton znajduje się na terenie Amber Expo. Kto będzie chciał może się tam zjawić już ciut świt. Zgodnie z harmonogramem drzwi zostaną otwarte już o godz. 6:00.

Jeszcze przed startem.

Prawdopodobnie w okolicach godz. 8 będziemy kręcili się gdzieś Expo. Będzie jeszcze trochę czasu, aby się spotkać i pogadać. Może zrobimy jakieś wspólne zdjęcie. Późnej rozgrzewka i ustawianie się w strefach startowych. Nogi pewnie będą już dobrze trzęsły, a ja będę się zastanawiał czy skorzystać jeszcze z kibla czy już nie.

Plany i marzenia

Najważniejsze dla mnie jest to, żeby ukończyć maraton. Nie wiem czego się spodziewać, bo startuję pierwszy raz. Ale może to właśnie dobrze, że żyję w niewiedzy. Przynajmniej nie denerwuję się jakimiś ścianami i innymi rzeczami.

Dobrze byłoby gdybym (jak już dobiegnę) przebiegł dystans maratonu w czasie krótszym niż 4 godz. Może być nawet 3:59:59 … ważne, żeby z przodu była trójka.

A tak już całkiem po cichu marzę o tym, aby przy przekraczaniu mety na zegarku wyświetlił mi się czas w okolicach 3:55. Aby ukończyć bieg z taki wynikiem muszę przebiec całą trasę maratony w średnim tempie 5:35 min/km. Dam radę? Optymistycznie zakładam, że dam. Ale wszystko zweryfikuje ulica …

Tak więc, jeżeli ktoś chce pokibicować nam już na starcie zapraszam do Amber Expo na godz. 9. Po kilku godzinach (pewnie pierwsi nadludzie pojawią się tam kilka, kilkanaście minut po godz. 11) w tym samym miejscu będzie można zagrzewać do walki na ostatnich metrach powracających z boju maratończyków.

A gdzie jeszcze i o której godzinie będę przebiegał? Oto ciekawsze miejsca – wszystkie zaznaczone na mapie.

Stocznia Remontowa.

Początkowe kilometry nie powinny być ciężkie. Bardziej trzeba będzie się pilnować, aby nie poniosła adrenalina. Przy stoczni powinienem przebiegać w okolicach godz. 9:27 … plus minus kilka minut.

W okolicach godz. 9:30 pojawię się na Placu Trzech Krzyży, przy budynku ECS (taki zardzewiały okręt w środku miasta).

Kibice na ulicy Długiej.

Ulica Długa, chyba najbardziej znana ulica Gdańska, to dobre miejsce do kibicowania. Tylko kto normalny o tej porze będzie tam chodził. Może niedobitki po sobotniej nocy. Ale jakby ktoś już tam zabłądził, to zachęcam do głośnych okrzyków „Arek dajesz!” w okolicach godz. 9:40 (serio? chyba coś źle policzyłem).

Targ Węglowy.

Jeżeli wszystko idzie zgodnie z planem, to w okolicach godz. 9:50 powinienem wbiegać na Targ Węglowy. Tam mniej więcej zacznie się 10 km biegu. Jeszcze nie powinno się nic dziać, no chyba że mnie poniosło.

Zieleniak.

Przy Zieleniaku będziemy mijać flagę z oznaczeniem 10 km. Biegnąc cały czas zakładanym i równym tempem na zegarku powinienem zobaczyć czas 55 minut (godz. 9:55).

Opera Bałtycka

Cała droga od Błędnika do Opery Bałtyckiej nadaje się do kibicowania. Tam prawdopodobnie będzie już słychać okrzyki. Mam nadzieję, że nie będą to jedynie wrzaski wściekłych kierowców, którzy utknęli w korku.

Przy Operze Bałtyckiej pojawię się w okolicach godz. 10:10. Będzie to już 13 km biegu.

Galeria Bałtycka

Skrzyżowanie przy Galerii Bałtyckiej to już prawie końcówka 15 km. Według moich orientacyjnych obliczeń będę tam około godz. 10:24, a flagę z oznaczeniem 15 km chwilę później.

Hala Olivia

Okolice 17 km. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to będę tam w okolicach godz. 10:34. Ten dystans jeszcze znam. Niespodzianek nie powinno być, ale … nigdy nic nie wiadomo.

Droga Zielona, okolice Ergo Areny

Chwilę przed rondem przy Ergo Arenie minę flagę z oznaczeniem 20 km. Według planu powinienem być tam w okolicach godz. 10:50 … plus-minus kilka minut.

Nawrót na ul. Hynka, przy ETC

Po minięciu Ergo Areny na biegaczy czeka długa prosta. Prawie 5 km biegu przed siebie. Będzie to dosyć trudny kawałek do przebiegnięcia. Trudny dla głowy. W tym czasie będziemy cały czas widzieć szybszych biegaczy, którzy już zawrócili i biegną w stronę ul. Pomorskiej. Będzie to trzeba jakoś wytrzymać. Przydadzą się tutaj kibice. Może przybijanie piątek z dzieciakami na trasie odwróci jakoś naszą uwagę.

Mniej więcej przy hali targowej ETC, na nawrocie, powinniśmy mijać flagę z 25 km. Planuję być tam ok. godz. 11:20, może ciut szybciej 😉

Okolice pętli tramwajowej w Jelitkowie

Po nawrocie przy ETC to my będziemy w tej lepszej (psychicznie) sytuacji. To my będziemy tymi „szybszymi”. Będziemy widzieć biegnących jeszcze w stronę nawrotu pozostałych biegaczy.

Przy pętli tramwajowej w Jelitkowie będziemy powoli zbliżać się do 30 km. Zgodnie z planem powinna być godz. 11:45. No i teraz podobno zacznie się prawdziwy maraton. Jeżeli będę czuł siły, powoli postaram się przyśpieszać. Jeżeli nie … no cóż, oby jednak te siły były. Flagę z 30 km powinienem mijać o godz. 11:47.

Park Reagana

To miejsce, które raczej kojarzy się z biegami Parkrun. To co my w końcu biegniemy? Maraton czy Parkrun? Maraton, maraton. Rozpędzamy się i walczymy dalej. W parku Reagana możecie się mnie spodziewać o godz. 11:55. No chyba, że zacznę już przyśpieszać 😉

Czarny Dwór, pomnik Powiew Wolności

Tutaj będziemy kilka kroków po minięciu flagi z oznaczeniem 35 km. Jeżeli chcę myśleć o złamaniu 4 godzin, powinna być godzina 12:15 … albo ciut lepiej.

Skrzyżowanie ul. Hallera z Drogą Zieloną

Tutaj zacznie się ostatni duży podbieg. Może nie jest strasznie stromy, ale na pewno długi. Do tego dojdzie zmęczenie. Może być ciężko. To jest ten czas kiedy naprawdę wszyscy biegacze będą potrzebować głośnego dopingu. Przybywajcie tłumnie. Głośno krzyczcie. Walcie w garnki. Co wam przyjdzie do głowy. Róbcie hałas!

Jeżeli będę biegł zgodnie z planem będzie godz. 12:20. Jeżeli już przyśpieszam to mogę tam być trochę wcześniej.

Rondo na Marynarki Polskiej

Tutaj trzeba uważać żeby nie wbiec w tunel pod Martwą Wisłą, który został niedawno otwarty. To mogłoby zniweczyć moje plany 🙂

Przez rondo przebiegać będę 2 razy. Pierwszy raz w okolicach godz. 12:35, drugi – w drodze powrotnej – ok. 12:44. To już będzie końcówka biegu. Prawdopodobnie wtedy będę już biegł na resztkach „paliwa”. Przyda się mocna głowa i oczywiście głośny doping kibiców.

Meta maratonu na Amber Expo

Jeżeli dobiegłem, jest super – cel osiągnięty.

Jeżeli dobiegłem i zmieściłem się w 4 godzinach, jest zajebiście – o tym marzyłem.

Jeżeli dobiegłem jeszcze szybciej, powiedzmy w 3:55, może 3:50 albo 3:45 … wariuję ze szczęścia, sprawdzam kilkadziesiąt razy wskazania zegarka, nie mogę w to uwierzyć 🙂

Jeżeli nie dobiegłem … no cóż, trenuję dalej i walczę przy następnej nadarzającej się okazji.

No dobra. Myślę, że jeżeli nie stanie się nic nieprzewidzianego, typu kontuzja czy problemy żołądkowe, powinienem dobiec w zakładanym czasie. Prawdopodobnie na mecie będę wyglądał jak na zdjęciu poniżej … no ale w końcu mam w nogach ponad 42 km. To nie jest zabawa. To jest walka o przetrwanie!

Na koniec dodam żebyście nie dziwili się, że zaraz po przekroczeniu mety kieruję się do punktu medycznego. Zapisałem się na badanie maratończyków-amatorów i zostałem królikiem doświadczalnym. Studenci z Akademii Medycznej sprawdzają m.in. jak zmienia się serce biegacza po tak ekstremalnym wysiłku. Czeka mnie badanie krwi, EKG, echo serca i inne „ciekawe” badania.

Obym po wszystkim mógł krzyknąć …

Jestem maratończykiem!

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

  • Arek Chyliński

    Cieszę się, że inny Arek będzie biegł z podobnymi założeniami do moich – bo to oznacza, że jest szansa na większa liczbę krzyczacych „Dajesz Arek” :-).

    Arek (nr 1428)

    • Powodzenia! Do zobaczenia na trasie. Damy radę!

Close