Prywatny bieg Wings for life 2016

Bieg Wings for Life Worldrun

Dziś odbyła się kolejna edycja biegu Wings for life World Run 2016. Był to bieg różny od wszystkich innych. Biegacze startowali o jednakowym czasie w 34 lokalizacjach na całym świecie. Ale nie to było najdziwniejsze w tym biegu. Najdziwniejsze jest to, że to nie biegacze biegną do mety, tylko meta goni biegaczy. Paradoksalnie wygrywa ten, który ostatni “dotrze” do mety. Ciekawe, prawda?

Ja uczestniczyłem w biegu Wings for life w zeszłym roku. Wtedy meta dogoniła mnie na 18 km. Impreza jest na tyle fajna, że od razu postanowiłem wziąć w niej udział w roku 2016. Niestety wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w tym samym roku będę chciał zadebiutować w maratonie. Na dodatek, 2 PZU Gdańsk Maraton odbędzie się 7 dni po biegu Wings for life. Ostatecznie zdecydowałem, że nie maraton jest ważniejszy.

Ale to, że nie będę biegł w Poznaniu nie oznacza, że nie mogę pobiec wraz z innymi biegaczami. Organizatorzy biegu stworzyli aplikację Selfie Run (link do wersji na Androida: Selfie Run).

Korzystając z tej aplikacji można było pobiec w światowym biegu razem z ponad 130 tys. innych biegaczy. Wystarczyło wyjść o godzinie 13 z domu, uruchomić aplikację i biec przed siebie. Aplikacja sama informowała o tym, że “samochód-meta” właśnie cię dogonił.

Na tą niedzielę miałem zaplanowany trening na dystansie 18 km, tj. 12 km spokojnego biegu i 6 km biegu w tempie ok. 5:25-5:30 min/km. Pomyślałem, że zrobię ten trening i jednocześnie skorzystam z aplikacji. Niestety … z przyczyn “technicznych” na trening musiałem wyjść o 6 rano. O tej porze aplikacja nie pozwalała na wystartowanie w “selfie run”. Z pomocą przyszła mi kolejna funkcja aplikacji “My goal”. Na jej podstawie wyliczyłem, że aby uciekać przed metą do 18 km musiałbym biec ze średnim tempem 5:37 min/km.

Oczywiście jeszcze chyba nigdy nie udało mi się zrobić treningu zgodnie z planem. Okazało się, że wolniejszą część biegliśmy (razem z sąsiadem) w tempie od 5:50 do 5:15 min/km. Średnie tempo szybszego odcinka wyniosło ok. 5:05 min/km. Po 18 km mieliśmy do zrobienia jeszcze 3 km schłodzenia. Tyle mniej więcej ma odcinek spod stacji PKM, gdzie trenowaliśmy, do domu.

Ostatecznie przebiegliśmy ponad 21 km w średnim tempie 5:21 min/km. Utrzymanie takiego tempa oznaczało, że samochód-meta złapałby nas właśnie w okolicach 21 km. W porównaniu z zeszłym rokiem byłaby to poprawa o ok. 4 km.

A wracając do biegu Wings for life, w Polsce tryumfowali Tomasz Walerowicz, który pokonał dystans 71,12 km i Agnieszka Janasiak, którą samochód-meta dogonił na 39,94 km.

Bartek Olszewski, który wygrał w Polsce w zeszłym roku, startował w Kanadzie. Po ponad 5 godzinach biegu okazało się, że wygrał ten bieg i zajął drugie miejsce w skali … świata!!! Przebiegł dystans 82,42 km.

Z kolei Dominika Stelmach, która wygrała bieg w roku 2015 wśród kobiet, startowała w Australii. Ona również osiągnęła najlepszy wynik w tym kraju. Meta dogoniła ją na 55,25 km.

Gratulacje dla wszystkich! Nie tylko dla zwycięzców! Gratuluję każdemu, kto wziął udział w tym biegu!

31 trening zaliczony. Do końca planu treningowego pozostały jeszcze 2 biegi. A do maratonu zostało … 7 dni. Myślę, że będzie dobrze. Trzymajcie kciuki 😉