Top Menu
Biegowe podsumowanie miesiąca, listopad 2015

Ostatnio trochę się u mnie działo. Niestety nic związanego z bieganiem. Stąd też mały poślizg w podsumowaniu miesiąca. Na szczęście mam teraz wolną chwilę i mogę napisać kilka słów o tym jak wyglądał mój listopad … w sensie biegowym oczywiście.

Początek miesiąca to przygotowania do gdyńskiego Biegu Niepodległości. Jest to dla mnie jeden z najważniejszych biegów w tym roku. Zaraz po debiucie w gdańskim półmaratonie oraz Biegu Westerplatte. Jest to też praktycznie ostatni duży bieg w sezonie. Podsumowanie całego Grand Prix Gdyni w Biegach ulicznych. A skoro ostatni bieg to fajnie było by uzyskać w nim dobry czas – taki miły akcent na zakończenie sezonu.

Wszystkie wykonywane treningi ukierunkowane były na osiągnięcie tego celu. Jako, że wytrzymałość była wypracowana już przy okazji treningów do półmaratonu, obecne treningi były głównie treningami szybkościowymi, tj. wszelkiego rodzaju interwały i zabawy biegowe. Wszystko to co pomagało uzyskać lepszą prędkość.

W między czasie wystartowałem w 2 biegu z cyklu City Trail Trójmiasto. Tym razem bieg ten zorganizowany był w Gdyni. Biegło się dobrze, ale uważam, że gdyńska trasa jest cięższa od trasy gdańskiej. Podczas tego biegu uzyskałem czas 0:27:48.

11 listopada stanąłem na linii startu Biegu Niepodległości w Gdyni. Nastroje były dobre. Każdy chciał powalczyć. Nie było nic do stracenia. Jednak … czegoś zabrakło. Szczegóły mojej walki podczas tego biegu opisałem we wpisie pod tytułem Święto Niepodległości na biegowo. Walka o życiówkę skończyła się niestety bardzo szybko, bo już po 3 kilometrze. Ostateczne zmieściłem się w czasie 50 minut, ale nie był to zadowalający wynik. Trudno. Bywa i tak. Starałem się. Jednak czegoś zabrakło.

Ostatecznie cały cykl ukończyłem na 1632 pozycji wśród mężczyzn w kategorii Open. Łączny czas uzyskany w grand prix to 2:30:56. Na całość składały się 4 biegi rozgrywane na przestrzeni całego roku. Pierwszy – Bieg urodzinowy ukończyłem z czasem 0:58:39. Kolejny wyścig to Bieg Europejski, w którym ustanowiłem swój obecny rekord życiowy na dystansie 10 km, tj. 0:47:04. Później była totalna porażka podczas Nocnego Biegu Świętojańskiego. Z powodu dolegliwości żołądkowych linię mety przekroczyłem z czasem 0:53:53. Nie był to wcale najwolniejszy bieg z całego cyklu, ale na pewno najbardziej uciążliwy. Naprawdę niewiele brakowało do tego abym zszedł z trasy. Pisałem o tym we wpisie Nowe doświadczenia biegowe podczas Nocnego Biegu Świętojańskiego w Gdyni. Czwarty bieg – Bieg Niepodległości, tak jak pisałem wcześniej, ukończyłem z czasem 0:49:59.

Po gdyńskich biegach postanowiłem wrócić do biegów Parkrun. Wystartowałem w nim bez żadnej spiny, ale podczas biegu zauważyłem, że forma szykowana na 11 listopada, pozwoli mi powalczyć o dobry wynik na dystansie 5 kilometrów. Na 195. Bieg Parkrun przyprowadziłem przyjaciela. Patryk, mimo kontuzji był w o wiele lepszej formie ode mnie. Posiada też dużo większe doświadczenie biegowe. Podczas tego biegu poprowadził mnie na rekord. Gdyby nie to, że decyzja o walce została podjęta na drugim kilometrze, pewnie by się udało. Niestety … zabrakło 3 sekund. Ostatecznie 195. Parkrun Gdańsk ukończyłem z czasem 0:22:44 … z czego i tak byłem mega zadowolony.

Kolejne treningi to już na prawdę końcówka sezonu. Obiecałem sobie, że ostatni bieg wykonam 6 grudnia, podczas 3 wyścigu z cyklu City Trail Trójmiasto. Tak więc końcówka listopada ustawiona była właśnie na ten bieg. Podczas treningów robiłem głównie siłę biegową, tj. podbiegi, sprinty, przebieżki. Oprócz biegów bardzo mocno pracowałem nad korpusem i równowagą. I cała ta praca przyniosła efekty, ale o tym napiszę w podsumowaniu grudnia 🙂

Łączni w listopadzie wykonałem 13 treningów biegowych, podczas których przebiegłem 122 kilometry. Potrzebowałem na to niecałe 12 godzin. Po kilometrażu widać, że jest to już końcówka sezonu. Trzeba trochę odpocząć bo od nowego roku czeka mnie ciężka praca podczas przygotowań do maratonu.

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

Close