Top Menu

6 czerwca 2015 roku w Parku Jelitkowskim odbyła się II edycja Biegu do źródeł. Organizatorem imprezy było Miasto Gdańsk i miejska Spółka – Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna. Dodatkowymi atrakcjami, oprócz biegu głównego na dystansie 10 km, był piknik oraz bieg rodzinny na dystansie 3,5 km organizowany w formule run for fun. Pogoda tego dnia nadawała się bardziej do plażowania niż do biegania, ale i tak według informacji udzielonych przez organizatorów imprezy w parku zjawiło się ponad 1000 osób. Wszyscy musieli zmierzyć się nie tylko z kilometrami, które mieli do pokonania, ale przede wszystkim z upałem. Ambasadorką biegu była jedna z najlepszych polskich biegaczek narciarskich Sylwia Jaśkowiec.

 

 

Podsumowanie biegu

Bieg główny ukończyło 426 osób. Pierwszy na mecie stawił się Piotr Pobłocki z czasem 0:33:38. Niemalże 2 minuty za nim finiszował Michał Derdowski, a za nim Damian Wnuk. Wśród kobiet pierwsza linię mety przekroczyła Marta Łagownik z czasem 0:38:56. Kolejnymi paniami na linii mety były córki zwycięzcy biegu, Katarzyna Pobłocka z czasem 0:40:29 i Kamila Pobłocka z czasem 0:40:33.

W pakiecie startowym znajdował się numer startowy, koszulka techniczna z logo imprezy oraz etui na telefon “dla aktywnych”. Na mecie każdy z uczestników, którzy ukończyli bieg otrzymał pamiątkowy medal. Ponadto zwycięzcy w klasyfikacji generalnej kobiet i mężczyzn oraz w poszczególnych kategoriach wiekowych otrzymali nagrody rzeczowe. Po dekoracji zwycięzców wśród wszystkich uczestników obu biegów przeprowadzone zostało losowanie ponad 20 nagród rzeczowych.

 

 

Mój bieg do źródeł

Wystartowałem w tym biegu pierwszy raz. Ostatnio nie miałem zbyt często okazji biegać przy takiej temperaturze. Nie wiedziałem czego się spodziewać i jak na taki upał zareaguje mój organizm. Nauczony poprzednimi startami starałem się odpowiednio do niego przygotować. Dzień wcześniej oczywiście kolacja bogata w węglowodany. W dzień startu od rana nawadnianie. Pamiętajcie, to jest bardzo ważne przy biegu w takim upale!

Jedyne czego byłem pewien to to, że nie będę bił rekordu. Ustawiłem się mniej więcej w połowie strefy startowej. Na przekroczenie linii startu potrzebowałem 34 sekund od momentu wystrzału. Na pierwszym punkcie kontrolnym pojawiłem się w 16 minucie. Kolejny (druga pętla) przebiegłem w 38 minucie. Ostatecznie bieg ukończyłem z oficjalnym czasem netto 0:52:25, co uważam za dobry wynik jak na takie warunki. Pozwoliło mi to zająć 179 miejsce w klasyfikacji Open (152 miejsce w klasyfikacji mężczyzn, 50 w kategorii wiekowej M 30-39). Biegło się oczywiście ciężko, ale jedynym problemem był dla mnie upał. Na szczęście byłem na to w miarę dobrze przygotowany. Tak jak pisałem wcześniej nawodniłem się przed biegiem i zabrałem ze sobą jeszcze mały bidon (175 ml) napoju izotonicznego. Organizatorzy także zadbali o to żeby nikomu wody nie zabrakło.

Jak wyglądał mój bieg kilometr po kilometrze możecie zobaczyć klikając w ten link. Natomiast oficjalne wyniki biegu znajdziecie pod adresem biegdozrodel.pl/documents/ii-bieg-do-zrodel-wyniki.pdf.

 

 

Organizacja biegu

Moim zdaniem organizatorzy imprezy spisali się na 5. Miasteczko biegowe zorganizowane było wśród drzew, których cień przy panującym upale był zbawieniem dla uczestników. Odbiór pakietów startowych przebiegał bezproblemowo. Nie zauważyłem większych zatorów. Podobnie przedstawiała się sytuacja przy namiocie z depozytami. Tam kolejki były jeszcze mniejsze, ponieważ część uczestników biegu przybyła na miejsce imprezy z całą rodziną.

Panowała atmosfera istnie piknikowa. Na trawie porozkładane koce. Dzieci biegające dookoła. Świetna pogoda. Organizatorzy zapewnili miejsce zabaw dla dzieci oraz strefę z leżakami dla ich opiekunów. Miejsce pikniku podzielone zostało na symboliczne strefy – źródła, do których zmierzali uczestnicy biegu: źródło energii, źródło wiedzy i źródło relaksu. Na uczestników pikniku czekały ciekawe warsztaty, eksperymenty i zajęcia ruchowe, a na najbardziej strudzonych biegaczy – masażyści i leżaki piknikowe.

Trasa składała się z 2 pętli. Częściowo przebiegała po leśnych, nadmorskich alejkach, a częściowo po gdańskim Parku Reagana, na których można było poczuć się jak na patelni. Na szczęście nie zawiódł organizator. W zacienionej alejce rozstawiony był punkt nawadniający, w którym można było otrzymać butelkę wody oraz zaopatrzyć się w namoczoną gąbkę i schłodzić nagrzaną głowę lub kark. Dodatkowo na plus można zaliczyć miejsce rozstawienia tego punktu. Nie dość, że było to miejsce zacienione, to na dodatek przebiegało się obok niego na każdej pętli, co dawało możliwość dwukrotnego uzupełnienia płynów.

Na trasie biegu co jakiś czas rozstawione były również punkty z ratownikami medycznymi. W dwóch z nich znajdowała się także karetka. Na szczęście nie było chyba potrzeby korzystania z pomocy ratowników. Ja osobiście widziałem tylko jednego biegacza, który potrzebował pomocy medycznej, prawdopodobnie z przegrzania, ale miało to miejsce już na mecie. Innych przypadków nie widziałem.

Podobnie na pochwałę, według mnie, zasłużyły służby porządkowe. Na każdym przejściu rozstawione były barierki i ochroniarz, który zatrzymywał przechodniów aby nie przeszkadzali biegaczy. Gdy była taka możliwość, np. podczas dłuższej przerwy między grupami biegaczy, osoby kierujące się na plażę były przepuszczane.

Słyszałem głosy narzekania na brak posiłku regeneracyjnego. No cóż. Każdy może mieć inne potrzeby. Na mecie może rzeczywiście przydałby się jakiś banan. Ale przecież każdy uczestnik zapoznał się z regulaminem biegu i powinien wiedzieć, że takich posiłków nie będzie i trzeba samemu zaopatrzyć się w potrzebne rzeczy. Jeden z biegaczy narzekał nawet na brak … grochówki po biegu. No cóż, ciepła grochówka w taki upał chyba jednak nie byłaby zbyt dobrym pomysłem. Ale to co najważniejsze w taki upał, czyli woda, było zapewnione w dostatecznej ilości.

W mojej ocenie organizatorzy spisali się tu bardzo dobrze. Bieg główny oraz imprezy okolicznościowe zorganizowane były na wysokim poziomie. Podobne odczucia miałem po zeszłorocznym Biegu Westerplatte. Chętnie wezmę udział w kolejnej edycji.

 

 

About The Author

W połowie roku 2013 znajomy namówił mnie na bieganie. Na początku były starty w sobotnich biegach Parkrun. W lutym 2014 roku miałem swój debiut w oficjalnym starcie na 10 km (Bieg urodzinowy, Gdynia). I tak zaczęło się moje uzależnienie od biegania, w którym siedzę do dzisiaj.

Close